Menu

Rozum w poczekalni, serce na dłoni

zapiski nowej Warszawianki

Cisza, ciastko i ja.

menka8

"Nie ma właściwych ciastek. Po prostu wybierasz i próbujesz!" To nie te(k)st kulinarny. To metafora. W końcu takie jesteśmy zakręcone, że nie mówimy wprost tylko ukrywamy się za słowami i niedopowiedzeniami.

Ja też tak mam. Choć nie ukrywam sądziłam, że tekst o ciastku wygłaszany, nawet wirtualnie (na profilu portalu społecznościowego) - przez kobietę (czyt. przeze mnie) zostanie odczytany jako poddanie się. Oficjalne! Przekazanie pałeczki-motywacji do działania - płci przeciwnej.

Nie szukam. Przestaję szukać ideału. W końcu ideałów nie ma. On umarł. Dawno temu. W momencie, gdy się narodził.W mojej głowie.

Czy ta deklaracja przyniosła skutek? Paradoksalnie tak. Mimo, że komunikat niewłaściwie został odczytany (tj. właściwie. Bardzo dosłownie, że niby siedzę wieczorem nad michą ciastek i każde próbuję po kolei. Może następne będzie tym jednym. Jedynym).

Wracając do tematu - komunikat niewłaściwie odczytany, ale o dziwo odczytany przez właściwą osobę. Sic!

Tak się zastanawiam, czy ten tutaj wpis jest właściwie odczytany więc może przytoczę tłumaczenie. Tekst o ciastkach miał na celu pokazanie, że nie ma idealnego faceta (tu: Pan Ciasteczko). Jest tak, w życiu, że należy próbować różnych smaków. I może w końcu, któreś tj. ktoś podpasuje.

Czy teraz ok?

Dalej się zastanawiam.

Może napiszę tak. Szukałam ideału. Wiem, że nie ma ideałów i warto dać szansę. Komu? Dobre pytanie. Odpowiem na nie jak będę znała odpowiedź. Póki co cisza wokół mnie. Siedzę w domu ja. Ja i cisza. Pogryzam jakiegoś krakersa sprzed dwóch dni. Chyba nie smakuje.

© Rozum w poczekalni, serce na dłoni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci